| Aplikacja dyplomatyczno-konsularna widziana oczami jej uczestników |
|
|
|
|
Aplikacja dyplomatyczno-konsularna jest początkowym etapem kariery dyplomatycznej. Zapraszamy do zapoznania się z opiniami jej uczestników. Paweł Łącki
- Jak przebiegała część teoretyczna, z jakich części się składała? - Były to głównie wykłady realizowane przez Polski Instytut Spraw Międzynarodowych oraz zajęcia praktyczne. Mieliśmy przykładowo bardzo ciekawe zajęcia z negocjacji, które prowadził wykładowca z zagranicy. Poza tym mogliśmy uczęszczać na zajęcia z języków obcych. W tym roku do programu części teoretycznej aplikacji wprowadzona została pewna nowość, polegająca na tym, że w poniedziałki zajęcia odbywały się w Ministerstwie i były to spotkania z przedstawicielami różnych departamentów i biur, którzy przybliżyli nam praktyczne aspekty pracy w Centrali MSZ i jej specyfikę. - Które wykłady uważa Pan za najciekawsze? - Było wiele takich wykładów. Akademia Dyplomatyczna zapraszała znanych specjalistów w dziedzinie spraw zagranicznych i prawa międzynarodowego, z którymi mieliśmy możliwość podzielenia się własnymi sądami i opiniami na temat polityki zagranicznej. Szczególnie pozytywnie zapisały się w mojej pamięci wykłady Pana Profesora Daneckiego oraz Pana Redaktora Komara. Interesujące były dla nas także spotkania z praktykami, na przykład z uczestnikiem wojskowych misji zagranicznych. Zakończona właśnie część aplikacji miała bardziej charakter teoretyczny. Cieszymy się, że teraz będziemy mieli możliwość uczestniczenia w codziennej pracy w Ministerstwie i wykorzystania zdobytej wiedzy w praktyce. - Jak będzie wyglądała część praktyczna? - W lipcu wyjeżdżamy na staże w placówkach zagranicznych, a od początku września zostaniemy skierowani do departamentów, gdzie będziemy się przygotowywać praktycznie do pracy w służbie zagranicznej. Przed końcem roku czeka nas ważny moment aplikacji, tj. egzamin dyplomatyczno-konsularny. W przyszłym roku natomiast większość z nas zostanie oddelegowana do wsparcia polskich placówek w związku z Prezydencją w Radzie UE. To będzie szczególnie cenne dla nas doświadczenie zawodowe. Aleksandra Wojtylak
- Aplikacja podzielona jest na dwa etapy. Pierwszy to część teoretyczna. Zajęcia odbywały w Akademii dyplomatycznej, cztery dni w tygodniu. Oprócz zajęć językowych były również zajęcia teoretyczne obejmujące zagadnienia prawno–ekonomiczne oraz regionalne, pogłębialiśmy wiedzę o specyfice różnych regionów świata i różnych krajów. Jeśli chodzi o moje wrażenia to są jak najlepsze. Jestem naprawdę bardzo zadowolona z tej części. - Co utkwiło Pani w pamięci? - Wydaje mi się, ze osobowości wykładowców. PISM zapraszał rzeczywiście bardzo interesujące osoby, które mają wiele do powiedzenia nie tylko w kwestiach merytorycznych, ale również jeśli chodzi o ich własne przeżycia. Są to osoby, które dużo podróżowały i mają bardzo rozległe doświadczenia. Dlatego już sam fakt spotkania z takimi osobami jest bardzo rozwijający i naprawdę wiele można się od nich dowiedzieć. Dla mnie były to naprawdę bardzo udane miesiące i bardzo się cieszę, ze mogłam uczestniczyć w tych zajęciach. - Czym kierowała się Pani podejmując decyzję o przystąpieniu do egzaminów na aplikację dyplomatyczno-konsularną? - Muszę przyznać, że nie zastanawiałam się nad tym dużo wcześniej, zanim nie znalazłam ogłoszenia o naborze. W momencie, gdy się z nim zapoznałam, okazało się, że spełniam wszystkie wymagania stawiane przez MSZ i wręcz pożądane jest wykształcenie, którym dysponuje, czyli wykształcenie humanistyczne. Do tego zachęcała mnie możliwość poznania interesujących ludzi, a ja należę do osób, które uważają, że najwięcej można nauczyć się właśnie od innych. To były chyba najważniejsze przyczyny. - Czy wie już Pani dokąd pojedzie na praktykę? - Tak. Wszyscy mieliśmy do wyboru jedno z pięciu miast: Nowy Jork, Paryż, Londyn, Berlin i Madryt. Ja akurat pojadę do Londynu. Mam nadzieję, że pobyt tam będzie równie udany co zajęcia tutaj w Akademii.
Anna Panczocha - Jak dowiedziała się Pani, że można ubiegać się o pracę w MSZ? - Na Facebook-u znalazłam link do strony „Dyplomacja XXI” i zobaczyłam, że można składać dokumenty. Wcześniej nie myślałam, że są takie możliwości, ale udało się. - Właśnie kończy się część teoretyczna. Jak ją Pani ocenia, czego się dowiedziała, które zajęcia utkwiły Pani najbardziej w pamięci? - Chyba najbardziej, i to jest najlepszą okazją by to podkreślić, utkwiły mi w pamięci zajęcia z Panem Ambasadorem R. Czyżyckim z zakresu protokołu dyplomatycznego, a zwłaszcza przyjęcie pokazowe. Wiem, że może się to wydać banalną rzeczą, bo to nie są sprawy merytoryczne, jak prawo, czy ekonomia. Ale to były takie zajęcia, które uczyły nas, że zawód dyplomaty to nie tylko wiedza, ale również umiejętność zachowania się w każdej sytuacji. Pan Ambasador posiada ogromne doświadczenie w zawodzie dyplomaty, potrafi rozmawiać na każdy temat i tego też nas właśnie uczył w trakcie zajęć. Od takich osób można się naprawdę dużo nauczyć. Wiedza merytoryczna jest ważna, ale można ją zdobyć samemu, czytając książki. Ale praktyczne aspekty pracy dyplomaty, możliwość zobaczenia i porozmawiania z naprawdę doświadczonym i wieloletnim dyplomatą – to można zobaczyć tylko przy bezpośrednim spotkaniu. - Jak w kilku słowach zachęciłaby Pani osoby, które wahają się, czy składać dokumenty na aplikacje dyplomatyczno-konsularną w MSZ? - Przyznam, że była to trochę spontaniczna decyzja, ale teraz jestem z tego bardzo zadowolona. Przede wszystkim dlatego, że poznałam fantastycznych ludzi – moich kolegów z Akademii Dyplomatycznej. Rok temu skończyłam studia na kierunku Europeistyka. Wiedziałam, że zbliża się polska prezydencja. Pomyślałam, że to dobry moment, żeby uczestniczyć w przygotowaniach do niej. W lipcu wyjeżdżam na staż zagraniczny, potem odbędę praktykę w Departamencie Współpracy Rozwojowej, a potem wyjeżdżam do Stałego Przedstawicielstwa RP przy UE w Brukseli, gdzie będę pracować w grupie roboczej Rady UE zajmującej się polityka rozwojową UE. Podobnie moim koledzy a aplikacji, będziemy uczestniczyć w naprawdę ważnych zadaniach polskiej dyplomacji, które będą do realizacji w trakcie polskiej prezydencji w przyszłym roku. Dlatego zachęcam innych do podjęcia wysiłku i ubiegania się o pracę w MSZ. - Czy ma Pani jakieś rady dla osób rozważających rozpoczęcie kariery dyplomatycznej? - Wydaje mi się że dobrym rozwiązaniem jest, aby mieć jakieś wcześniejsze doświadczenia zawodowe. Wśród nas są tylko cztery osoby prosto po studiach. Większość z nas już pracowało, zdobyło jakieś inne doświadczenia i myślę, że to jest cenne. Daje to szerszą perspektywę i spojrzenie może trochę bardziej krytyczne na niektóre sprawy, a to jest moim zdaniem jest bardzo ważne. - Największe zaskoczenie? - Ludzie! Spodziewałam się ludzi nastawionych na karierę, zamkniętych, skupionych na własnej karierze. A jest zupełnie inaczej! To są świetni ludzi, uczymy się od siebie nawzajem. Ludzie, którzy podróżowali po całym świecie, znają różne najbardziej egzotyczne języki, np. z Indonezji, czy Korei. Każdy z nas jest zupełnie inny, a razem tworzymy niesamowite połączenie. - A dokąd wyjeżdża Pani na staż? - Wyjeżdżam na miesiąc do Ambasady RP w Londynie, a potem jadę na rok do Brukseli. Ale nie wszyscy jadą do Brukseli. Na okres prezydencji wzmacniane będą także niektóre placówki dwustronne, np. jeden kolega jedzie do Teheranu, inny do Erewania, kolejny do Phenianu. Wiele osób wyjeżdżq do Przedstawicielstw polskich przy ONZ w Genewie i Nowym Jorku. - W jaki sposób dokonany był przydział na placówki? - Wybieraliśmy z listy około 69 ofert. Niektórym trafił się pierwszy wybór, niektórym drugi, ale generalnie każdy dostał się tam gdzie chciał. W ciągu dwóch tygodni od złożenia dokumentów wiedzieliśmy już gdzie pojedziemy . Wszystko szybko, jasno i transparentnie. - Dziękujemy za rozmowę i życzymy powodzenia.
|
Szybki komentarz
Podyskutuj na temat tego artykułu na forum. (liczba komentarzy: 0)




- Czy mogłaby Pani przestawić krótko przebieg aplikacji dyplomatyczno-konsularnej?